wrap yourself around the world

Nie umiem robić tego co dla mnie dobre. Mam jakiś taki skrypt w mózgu, który ingeruje w to czego chcę i usuwa wszystko to, co nie jest destrukcyjne. Auto albo i nie. Nie umiem chcieć tego, co sensowne.

Nie umiem nie chcieć. Nie chcę umieć.

Dzisiaj ja też pachnę lawendą.

Why don't you breathe in
Breathe into me
And breathe out
Through me

♫ The Cinematic Orchestra; Breathe
Tagi: nie wiem, sad but true
Aleksandra @ 2011-06-14 00:14:30
skomentuj (0)

as the stars fall into you

Jestem głupia.

Kiedy dostaję na tęczowym talerzyku wszystko czego sobie życzyłam, rozglądam się i myślę "co by tu jeszcze?". Ciągle mi za mało. Ciągle sobie wymyślam jakieś urojone perturbacje żeby mi przypadkiem nie było za dobrze.

A tym razem przeszłam chyba samą siebie, chociaż to jest akurat zrozumiałe, bo jakoś wyjątkowo mi dobrze idzie w życiu. Jestem na wymarzonych studiach z cudownymi ludźmi, mam fajną pracę i chodzę na coraz lepsze koncerty. Nie dziwne zatem, że w odpowiedzi na to wymyśliłam najpotężniejsze chyba kretyństwo mojego życia, wliczając w to człowieka który grał mi nocami na pianinie. Na całe szczęście jednak jest to paranoja kompletnie jednostronna. I tylko mnie jest przez to smutno, i oszukuję się że może jednak nie.

I'm sinking into you now
Watch me disappear


A na domiar złego on pachnie lawendą.

"Więc godzinami patrzyli w ślepnące oczy miasta i obietnicy pożyczki szukali w ich dalekich blaskach, Pitz Patrycja w matni rozpaczliwych marzeń, o tym jak idzie nocą, tak piękna piękna przez swą dziką dziką plażę (...)."

♫ The Cinematic Orchestra; Ma Fleur
Tagi: problemy egzystencjalne, moje życie jest takie ciężkie
Aleksandra @ 2011-06-12 21:20:59
skomentuj (0)

any way the wind blows

Jestem straszną niewdzięcznicą, doszłam właśnie do takiego wniosku. Nic mi się nie podoba i wszystko jest na nie, a właściwie to ja jestem na nie. Kontestacja sponsoruje miesiąc lipiec, razem z załatwianiem wszystkich rzeczy świata. Wiecie, że za ślub trzeba zapłacić? Ten w urzędzie znaczy.

I właśnie w tym urzędzie pani urzędniczka wypełniała papierki rozmaite i spytała mnie czy zmieniam nazwisko, więc powiedziałam że nie, a potem spytała jakie nazwisko będą mieć dzieci. A ja na to że jakie dzieci i trochę czasu nam zajęło ogarnięcie tej konfuzji, bo ja miałam nieodparte wrażenie że oto Rzeczpospolita Polska podpisuje ze mną umowę o dzieło i ja teraz muszę mieć jakieś dzieci.

Bo ja w ogóle straaasznie nie lubię dzieci. To część mojej kontestacji lipcowej, na widok każdego dziecka mam ochotę wyjąć pilota i ściszyć ten hałas do zera. I kiedyś nawet wymyśliłam że mogłabym mieć jakieś jedno albo dwa, ale potem poznałam dzieci mojej przyszłej bratowej i powiedziałam że nie, ja dziękuję.

A oprócz dzieci jeszcze kontestuję Kościół jako instytucję oraz tradycje rozmaite. Moja ciotka obraziła się, bo nie zaprosiłam jej synów na mój ślub. Powiedziała, że jeśli oni nie dostaną zaproszeń to ona nie przyjedzie! Co zabawne, ona też nie jest zaproszona. I oczywiście niektórzy są zbulwersowani, bo jak to. A ja najchętniej rozesłałabym taki psycho-test pod tytułem "Czy dostaniesz zaproszenie na ślub Alex?" i pierwszym pytaniem byłoby: Ile razy rozmawiałeś/łaś z panną młodą w ciągu ostatniej dekady. Bo mój ślub będzie taki dziwny, wiecie, że będą na nim tylko ci ludzie których naprawdę lubię. Sensacja, nie?
Tagi: narzekanie, problemy egzystencjalne, moje życie jest takie ciężkie
Aleksandra @ 2010-07-20 02:43:08
skomentuj (8)

dobre chęci, czarne myśli

Rzadko bywam w domu. Wychodzę rano, wracam późnym wieczorem, palę sziszę z wykładowcami i esemesuję po gaelicku (wg polskiej Wiki: gaelicku szkocku). Czasami zapominam ten bigger picture i może dobrze mi to robi. Mało się zastanawiam, dużo się zamyślam i często fraternizuję. Jesień mruga do mnie jak rudy paw, w tle leci Galanteria i wraz z Panem Muchą mówię, że to będzie dobry rok.

I tak jak teraz nie ma to znaczenia, że
Zasypiamy byle gdzie, oddychamy tym co jest na "te"
I od niechcenia mamy te marzenia, gdzie
Trochę jaśniej robi się i trochę cieplej też

Ja nie narzekam i nie uciekam
I biorę bez pytania to co mam do zabrania


Kot miauczy, a ja idę spać.
Tagi: muzyka, kot, studia, pozytyw
Aleksandra @ 2009-12-02 00:27:57
skomentuj (1)

a happy end to every single day

W tym roku chodzę na zajęcia, zdrowo się odżywiam i zgłaszam się do prezentacji. Ni stąd ni z owąd wyszła mi taka odmiana, która utrzymuje się już od miesiąca. Nie mogę się sobie nadziwić.

Ponadto zbieram zamówienia na owoce z Izraela, jak ktoś chce świeże pomarańcze albo awokado to chętnie przywiozę.

W czwartek mój departament organizował tzw. Scottish Night i muszę powiedzieć, że sama nie wiem co lepsze: widok statecznego doktora w kilcie czy to jak cię wyrzucają z drugiego pubu z kolei a wykładowca przyznaje się, że też ma słabą głowę. Wszyscy upiliśmy się strasznie, ale tylko Siarl musiał o ósmej rano poprowadzić zajęcia z pierwszym rokiem.

A potem był piątek i nasza własna impreza na którą przyszli ludzie! Zupełnie nowi ludzie. I nawet nie mam żalu, że ktoś wypił mi Pepsi. Wszak nie co dzień na twojej imprezie zjawia się John Cusack w różowej opasce z czułkami.

To tyle na ten miesiąc pewnie.

♫ Riverside; Conceiving You
Tagi: studia, pozytyw
Aleksandra @ 2009-11-09 23:19:56
skomentuj (0)

train to hopesville

Narzekałam, głupia krowa, na plan zajęć z pierwszego roku. Że niby dziewięć godzin zajęć w czwartek, a tu ćwiczenia takie ciężkie. Ojeju jeju. Fortuna, będąca kawałem podłej świni, postanowiła się zemścić i dostało mi się na co zasłużyłam.

A według new.meteo.pl w środę będzie dwadzieścia stopni. Na plusie. Wszyscy kłamią, jak mawia Greg House.

Tytułowy pociąg chwilowo trafił ciężki szlag, ale wbrew pozorom mam całkiem dobry humor i nawet posprzątałam i zjadłam porządny obiad na tę kolację.

Still, karma's a bitch.
Tagi: studia, narzekanie, moje życie jest takie ciężkie
Aleksandra @ 2009-10-05 22:56:42
skomentuj (8)


powered by blog.pl
layout: chaste & yvi